SALEZJAŃSKI RUCH TROSKI O MŁODZIEŻ

sl logo

saltrom 1-procent

pieninySłoneczna jesień, góry, a przede wszystkim zgrana i wesoła ekipa. Czego chcieć więcej! Październik w tym roku rozpieszczał nas pogodą. Długie i ciepłe dni zachęcały do pieszych wędrówek.

Chcąc skorzystać z uroków jesiennej aury, razem z młodzieżą z krakowskiego Saltromu zapakowaliśmy plecaki, przygotowaliśmy smakołyki i pojechaliśmy na weekend 13-14.10. w jeden z najbardziej urokliwych zakątków gór polskich. O tej porze roku białe skały Pienin otulone różnobarwnymi liśćmi wyglądają szczególnie pięknie. Naszą bazą wypadową stała się bardzo gościnna agroturystyka u państwa Sprochów w Sromowcach Wyżnych. Wartością dodaną do spokojnej okolicy i klimatycznego góralskiego wnętrza był fakt, że jest to jednocześnie dom rodzinny naszego kolegi Jacka. Czuliśmy się tam prawie jak u siebie. Po dotarciu na miejsce w sobotnie przedpołudnie zostawiliśmy zbędne rzeczy i zapakowaliśmy się całą bandą do busa, który zawiózł nas do Dursztyna. Naszym celem było przejście czerwonego szlaku wiodącego grzbietem Pienin Spiskich. Ten niezwykle malowniczy rejon istnieje poza świadomością większości turystów, którzy tłumnie napierają na Trzy Korony i inne szlagierowe miejsca w otoczeniu doliny Dunajca. Dzięki temu w spokoju mogliśmy cieszyć się pięknymi widokami, a przede wszystkim sobą nawzajem. Humory dopisywały, co sprzyjało długim rozmowom o mniej czy bardziej poważnych sprawach. Nie da się ukryć, że góry są przestrzenią, która szczególnie wspiera wzajemną integrację. Tym razem nasz wyjazd był bardzo szczególny, gdyż połączyliśmy siły dwóch wyjątkowych grup tj. młodzieży z Saltromu i ekipy dorosłych osób pełno i niepełnosprawnych z projektu Razem na Szczyty. Może to ta niesamowita górska atmosfera, może otwartość młodych pełnych energii osobowości, a może jeszcze wiele innych szczegółów sprawiły, że zgraliśmy się naprawdę dobrze. Gdy zmęczeni i pełni wrażeń dotarliśmy po zmroku do naszej agroturystyki, ksiądz Piotr wraz z panem Vincenzo przygotowali dla wszystkich strudzonych wędrowców pyszne spaghetti. Mimo wielu kilometrów w nogach nikt z nas nie zamierzał kłaść się spać. Rozmowy i wspólna zabawa ciągnęły się prawie do rana. Ciężko było rozstawać się w niedzielne przedpołudnie. Czekamy z niecierpliwością na kolejne wyjazdy.

 

banner 1-procent